Pierwsze spojrzenie na góry

Moja przygoda z górami rozpoczęła się w 2009 roku. Jedno spojrzenie na ośnieżone szczyty Tatr i wiedziałam, że popłynęłam. Pojechałam na Sylwestra z siostrą Anią, a wróciłam z Anią i .....Pasją.

Wyjazdy w góry zdominowały moje wakacyjne plany. Tatry latem 2010 i 2012, Tatry wiosna 2011. Tatry jesienią 2010 i 2011. Tatry zima 2013. W śniegu. W słońcu. Tarty Słowacja 2012. Alpy 2012 i 2013. Tak wygląda lista katalogów ze zdjęciami w bibliotece na moim kompie.

Wędrówki dolinami, później szlakami turystycznymi. Przyszedł czas na tatrzańskie szczyty ze stałą asekuracją – znana wszystkim Orla Perć itp.

Mojeju sercu najbliższy jest jednak Czarny Staw Gąsienicowy. To tam pierwszy raz witałam się z górami, i tak zostało do dziś. Zawsze, gdy jesteśmy w Tatrach, idziemy z siostrą do Murowańca na racuchy, a poźniej nad Czarny Staw Gąsienicowy, żeby przywitać się z Tatrami.

Kilka odsłon Czarnego Stawu Gąsienicowego...

Wiadomo, apetyt rośnie proporcjonalnie do wysokości. I tak, 28-08-2012 roku zdobyłam z siostrą oraz przewodnikiem TOPR, najwyższy szczyt Tatr Słowackich -Gerlach 2655m n.p.m. Zaś rok później, 06-08-2013, godz. 11:00 zdobyłyśmy najwyższy szczyt Austrii: Grossglockner 3798 m n.p.m. Kolejnym cel został wyznaczony właśnie na szczycie Grossglocknera, skąd rozpościera się wspaniała panorama aż do Alp Francuskich. Pamiętam tą chwilę, gdy stojąc na szczycie, podziwiałam góry wokół. Ech! Wszystkie niższe! W Austrii nie da się już wyżej;-) Wtedy zapytałam naszego przewonika: "Tomek, a Francja to w którą stronę?" O tam! - wskazał palecem. Spojarzałyśmy na siebie z Anią. Każda zdozumiała TO spojrzenie. Wybór był jednoznaczny: Mont Blanc 4810m n.p.m.

Jestem przekonana, że każdy góry może przeżywać inaczej. Każdy może odkryć w nich coś dla siebie, coś nieopisanego, a bliskiego. Dla jednych będą ambitnym celem sportowym, dla innych uroczym miejscem do aktywnego wypoczynku, dla jeszcze innych Samotnią. Ważne jednak, by z obcowania z górami czerpać przyjemność, zabawę i radość. Mnie urzekają pięknem, spokojem, majestatem. Są moja odskocznią, miejscem, gdzie się wyciszam i równoważę pęd życia dnia codziennego, a jednocześnie przeżywam za każdym razem świetną przygodę. W górach "ładuje akumulatory", mimo że często pot z czoła kapie:-)....

Zachęcam do wędrówek w górach, tym bardziej, że…. „Mallory powiedział, że droga jest ważniejsza niż cel, jako że prócz tego, co osiągnięte, zawiera się w niej to, co możliwe i zamyślane, upragnione” [Reinhold Messner. Druga Śmierć Mallorego. Zagadka Mount Everestu i jej rozwiązanie. Tłum Anna Kryczyńska, Warszawa 2000, str. 198]

Write a comment

Comments: 0